Everybody’s gone surfin’

Tak jak się spodziewałem, skończył się weekend. Część zespołu celebrowała niedzielę w basenie, cześć popłynęła łodzią nurkować, a ja wraz z Piotrkiem spędziłem dzień pod wezwaniem surfingu. Zaraz po śniadaniu żwawo ruszyliśmy plażą do wypożyczalni sprzętu. Po przejściu 2 kilometrow, chyba w 40 stopniach C, natrafiliśmy na przeszkode terenową o wilgotnosci 100% (to miał być taki oldskulowy żarcik), i nie było to morze. Zaskoczyła nas … rzeka.

– Piotrek, damy rade?
– A co byśmy nie dali.
– No to idz pierwszy, ja cię będę asekurował z brzegu, tylko włączę aparat.
– Piotrek, Piotreeeeeeeek, nie idź tą drogą, wracaj! Głęboko jest!

DSC_0966

Tutaj histora mogłaby się zakończyc, ale nie…

– Pawel, plan B jest taki. Wracamy do hotelu i bierzemy taksówkę.
– No to ruchy, ruchy.

Dotarliśmy w końcu na miejsce,

DSC_0014 DSC_0012

zabraliśmy sprzęt

DSC_0973 DSC_0970

i prosciutko, jak rasowi surferzy, uderzyliśmy na fale.

DSC_0993 DSC_0988

DSC_0992

Zabawa przednia. Biorąc pod uwagę że surfowaliśmy pierwszy raz w życiu, bez nauczyciela i bez fal (sic!)🙂, trudno siebię nie docenic😉

DSC_0995

Czas leci, już dawno poniedziałek, a rano trzeba wstać do pracy. Cześć pamiętniczku.

#ibmcsc #Malaysia8

This entry was posted in Diary. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s